Pracuję nad tłumaczeniem „Amber”. To powolny proces, bo tłumaczenie książki to jak przesadzanie kwiatu do nowej doniczki. Co zrobić, żeby nie zniszczyć najważniejszych korzeni? Które zostawić, żeby roślina rosła w nowej glebie?
Ta historia zaczyna się tysiące lat temu — w świecie, który dosłownie znika pod wodą. Morze cofa się, ludzie wierzą, że to dar, a potem wraca fala. I zostaje tylko to, co ktoś zdołał unieść w dłoni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz